
Krzysztof Przybył: Europejskie oznakowanie przy autostradach
Na polskich drogach szybkiego ruchu można dziś przejechać setki kilometrów w standardzie, który jeszcze niedawno wydawał się odległy. Problem w tym, że informacja dla kierowcy nie zawsze nadąża za jakością samej infrastruktury. Znak mówi, że na najbliższym MOP-ie jest paliwo, gastronomia albo sklep. Nie mówi jednak, kto te usługi prowadzi i czego można się spodziewać po zjeździe z trasy. KIG apeluje do ministra infrastruktury o zmiany – by było tak, jak np. w Niemczech czy Francji.
Kierowca potrzebuje konkretu
Pomysł Krajowej Izby Gospodarczej jest prosty: dopuścić logotypy operatorów usług na oznakowaniu przy Miejscach Obsługi Podróżnych. Nie jako reklamy, nie jako wielkie plansze przy drodze, nie jako kolorowy jarmark marek, ale jako część uporządkowanej informacji drogowej.
Dziś kierowca widzi, że za kilka kilometrów może zatankować albo coś zjeść. Często nie wie jednak, czy dana stacja obsługuje jego kartę flotową, czy przy trasie znajdzie znaną sieć gastronomiczną, czy punkt ładowania odpowiada jego potrzebom. Dla lokalnego kierowcy to może być detal, ale dla kierowcy zawodowego, rodziny z dziećmi, przedstawiciela handlowego albo użytkownika samochodu elektrycznego to konkretna informacja, która pozwala zaplanować postój bez nerwowego sprawdzania w telefonie podczas jazdy.
Polska zbudowała nowoczesne drogi. Teraz powinna zadbać o to, by kierowca dostawał na nich nowoczesną informację.
Nie mylmy informacji z reklamą
Nasuwa się od razu pytanie: czy to nie będzie wpuszczenie reklamy do pasa drogowego? Nie, jeśli państwo dobrze opisze zasady. Logotyp operatora musi być informacją, a nie reklamą. Warunek jest oczywisty: żadnych haseł promocyjnych, żadnych cen, żadnych komunikatów handlowych, żadnego wizualnego chaosu. Tylko ograniczona liczba oznaczeń, jednolity format, czytelność i zatwierdzenie przez administrację drogową.
Takie rozwiązania działają w wielu krajach Europy. Kierowcy widzą je we Francji, Niemczech, Austrii czy Wielkiej Brytanii. Nikt rozsądny nie traktuje tam każdej informacji o operatorze jako zamachu na porządek przy drogach. To po prostu element systemu, który ma pomóc użytkownikowi trasy.
Orlen i duzi gracze mają znaczenie
W tej sprawie ważne jest również to, kto popiera pomysł KIG, zgłoszony oficjalnie jako apel do ministra infrastruktury. Są w tym gronie m.in. Orlen, BP Polska, McDonald’s Polska, AmRest Polska, Polska Izba Spedycji i Logistyki, Polska Grupa Paliwowa, PPM Taurus (laureat Godła „Teraz Polska”), Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego oraz ZP HoReCa.
Szczególnie obecność Orlenu ma swoje znaczenie. To największy polski gracz paliwowy i podmiot, którego trudno pominąć w rozmowie o infrastrukturze przy drogach szybkiego ruchu. Jeżeli paliwa, gastronomia, logistyka i środowiska związane z bezpieczeństwem ruchu potrafią mówić w tej sprawie podobnym językiem, administracja powinna usiąść do rozmów.
Nie chodzi przy tym o specjalne prawo dla największych marek. Dobrze przygotowane rozporządzenie powinno ustalić jasne reguły dla wszystkich. Kto może być oznaczony, w jakiej formie, w jakiej kolejności, kto za to płaci i kto odpowiada za aktualność informacji. Proste zasady są tu lepsze niż uznaniowość.
Dobry temat dla rządu przed wyborami
Dla rządu to sprawa, którą można załatwić przy politycznej zgodzie, bowiem trudno sobie wyobrazić, by ta sprawa budziła polityczne emocje. Nie potrzeba ustawy, wielomiesięcznych sporów ani przebudowy systemu. Wystarczy zmiana odpowiedniego rozporządzenia przez ministra infrastruktury.
Przed wyborami parlamentarnymi takie tematy nabierają większego znaczenia. Nie dlatego, że przesądzą o wyniku wyborów. Pokazują jednak, czy państwo umie poprawiać codzienne sprawy w sposób praktyczny. Kierowca nie potrzebuje kolejnej deklaracji o nowoczesności. Potrzebuje informacji, która ułatwia mu podróż.
To jest właśnie ten rodzaj ruchu, który rząd może pokazać bez przesady i bez wielkich słów: prosty, europejski, korzystny dla użytkowników dróg. Polska ma już autostrady i ekspresówki. Czas, żeby informacja przy tych drogach była równie nowoczesna jak infrastruktura komunikacyjna. Na miarę XXI wieku.
Żródło: Salon24.pl, blog Krzysztofa Przybyła, prezesa Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego









